PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


24.03.2017, 13:13  Rozmaitości  Kultura i rozrywka  Wywiad
wstecz

Dorota Kołodyńska: za kulisami jest drugi teatr (wywiad)


"Lata 30. i 40. to piękna moda" - mówi dla PAP Life Dorota Kołodyńska opisując kostiumy do musicalu "Piloci" w Teatrze Roma. "Kolorystyka kostiumów będzie stonowana, ale w scenach kabaretowych zobaczymy dużo piór i kolorów" - dodaje.

PAP Life: A na co chce pani zwrócić szczególną uwagę?


Dorota Kołodyńska: To ogromna produkcja, właściwie parafilmowa przy tej skali. To jest musical, romans, który rozgrywa się na tle wojennych wydarzeń. Bohaterami są polscy piloci walczący w bitwie o Anglię.


PAP Life: Czy wobec tego musi pani odtworzyć też umundurowanie?


D.K.: Tak, kostiumy podzielone są na dwie zasadnicze grupy - mundury wojskowe, w tym oczywiście postaci naszych bohaterów pilotów. Jestem szczęśliwa, że naszym wsparciem w tej dziedzinie jest wybitny specjalista, kostiumograf wojskowy i militarny - pan Andrzej Szenajch. Druga grupa to stroje cywilne. Różnicuję je na postaci pierwszoplanowe, które muszą się wyróżniać - i na bardziej stonowane grupy planów dalszych. Na przykład przechodnie na ulicach, ale także goście eleganckiej warszawskiej restauracji czy postacie ówczesnego półświatka teatralnego. Będzie też kilka dużych numerów zbiorowych z kulminacyjną sceną występu paryskiego kabaretu Moulin Rouge.


PAP Life: Na czym polega charakter musicalowy takich kostiumów?


D.K.: Muszą być widoczne na dużej scenie Teatru Roma. Muszą nadawać się do tańca, nie przeszkadzać w śpiewie, mają być efektowne, a jednocześnie zachować charakter historyczny. To jest cała trudność: muszę nadać blichtr musicalowy kostiumom historycznym.


PAP Life: Co więc musi pani zrobić, by połączyć te dwie cechy? Czy na przykład oficerowie będą mieli charakterystyczne powiewające szaliki?


D.K.: Tak, oczywiście niektórzy z pilotów będą mieli jedwabne charakterystyczne szaliki, raczej okręcone wokół szyi, nie powiewające. Obecnie gromadzimy tkaniny i robimy przymiarki dla każdej postaci. Projektując kostiumy dbam o to, by podkreślić charakter ubiorów wczesnych lat 40., okresu, który w modzie wyjątkowo lubię - ale także by wykonawcy mogli czuć się w nich swobodnie i mieli możliwość szybkiej zmiany. Trzeba staranie zaplanować nie tylko każdy detal, ale także całą, niezwykle skomplikowaną logistykę przebieranek.


PAP Life: Na czym ta komplikacja polega?


D.K.: Bywa tak, że jeden aktor w sekwencji następujących po sobie scen wciela się w kilka różnych postaci. Jednak dla widza musi pozostać nierozpoznawalny. Wymaga to szeregu bardzo pracochłonnych, starannie obmyślonych zabiegów. Obok mundurów drugą, ogromną grupą są kostiumy cywilów. Ponieważ akcja toczy się w takich miejscach jak Warszawa, Paryż i Londyn, kostiumy powinny mieć styl danego kraju. Muszę uchwycić charakterystyczne niuanse. Inaczej wyglądały kapelusze noszone na ulicach Paryża, inaczej Warszawy a jeszcze inaczej w Anglii.


PAP Life: Obecnie, nad czym pani pracuje?


D.K.: Na razie zbieram tkaniny. One muszą mieć specyficzny, właściwy epoce charakter. Muszę wybrać dobre tkaniny, np. wełny. Duża część akcji rozgrywa się na ulicach, a więc aktorzy noszą płaszcze, różnego rodzaju okrycia wierzchnie, wełny o grubej fakturze.


PAP Life: Ale muszą też w tych okryciach tańczyć, poruszać się swobodnie...


D.K. Tak, i to jest cała łamigłówka. Mamy płaszcz, a pod płaszczem jest podkoszulek, ale ten płaszcz musi wyglądać tak, jakby był założony na elegancki garnitur. Musi być lekko a jednocześnie stwarzać wrażenie prawdy.


PAP Life: Możliwość szybkiej przebieranki wymaga jakichś błyskawicznych zapięć. Jakie ma pani sztuczki w zanadrzu?


D.K.: Mamy tu różne tajemnice, których nie mogę zdradzić. One są ukryte, natomiast wszystko ma wyglądać solidnie i prawdziwie. Opracowujemy skomplikowany system błyskawicznych zmian za kulisami. Niezbędna nam będzie przy tym pomoc znakomitych pań garderobianych Teatru Muzycznego Roma. Te przebieranki są rzeczywiście błyskawiczne. Za kulisami odbywa się drugi teatr.


PAP Life: Nie jest tak, że popuścić wodze fantazji może pani tylko przy strojach kobiecych?


D.K.: Trudnością i prawdziwym wyzwaniem jest stworzenie malarskiego obrazu tamtych czasów. Te kostiumy nie mogą wyglądać na nowe, dlatego dużą rolę będzie odgrywało patynowanie, farbowanie i różnego rodzaju przetwarzanie. Nie mogą być także zbyt filmowe. Mam dużą przyjemność przy tworzeniu kostiumów damskich, lubię ten okres pięknej mody końca lat 30. i początku 40. Ogromną przyjemność sprawia mi szukanie tkanin, które mają charakterystyczne nadruki, rodzaj deseniu: drobne łączki, zgeometryzowane wzory rodem z art deco, kropeczki, groszki. Można się bawić ich grafiką.


PAP Life: W przypadku strojów z okresu wojny ma pani jakieś ograniczenia, co do kolorystyki?


D.K.: Tak. Ten kod kolorystyczny będzie zgaszony, oparty na przytłumionych szarościach. Jednak konieczne są pewne mocniejsze akcenty kolorystyczne, ponieważ dekoracja przygotowywana przez Jeremiego Brodnickiego i Platige Image oparta jest w dużej mierze na projekcjach, przez które kostium musi się "przedrzeć". Kostium musi być na tyle mocny, żeby był widoczny.


PAP Life: Te kostiumy będą eksploatowane często, każdego wieczora. Jak to wszystko pogodzić?


D.K.: To jest temat rzeka. Każda postać ma "zastępców", którzy w każdej chwili mogą wejść na scenę i zastąpić protagonistów. Kostiumy widoczne na scenie to maleńka część wszystkich przygotowywanych. 1/3 tych kostiumów jest dublowana albo zwielokrotniana, żeby spektakl mógł być odgrywany przy różnej obsadzie. Mam do tej pracy świetnych współpracowników, Arkadiusza Chrustowskiego i Annę Adamek. Ogromnie się cieszę na spotkanie ze znakomitymi profesjonalistami, stylistką fryzur Jagą Hupało i charakteryzatorem Sergiuszem Osmańskim. To kolejna nasza współpraca, bardzo wysoko sobie ją cenię. Myślę, że kostiumów będzie ponad 600. Muszę przyznać, że mimo normalnych dla tak skomplikowanej produkcji trudności, praca nad "Pilotami" sprawia mi dużą satysfakcję.


Rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life)


dki/ zig/


Załączniki


Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.