PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


26.06.2018, 11:11  Rozmaitości  Pupile  Wywiad
wstecz

Agata Bagdach i Karolina Labes: psy z natury potrzebują pracować (wywiad)


"Każdy pies z natury potrzebuje pracować" - mówią ratowniczka Karolina Labes i dogoterapetka Agata Bagdach. O tym, jak szkoli się psa i jak rozpoznać jego predyspozycje, opowiadają w wywiadzie dla PAP Life.

PAP Life: Czy pies ratownik, zanim zostanie ratownikiem, musi przejść jakieś testy psychologiczne, testy predyspozycji?


Karolina Labes: Tak, mały szczeniak, który ma około trzy miesiące, bo w takim wieku możemy wziąć psa z hodowli, już przy wyborze jest wstępnie sprawdzany. Potem jest weryfikowany podczas procesu dorastania, szkolenia, socjalizowania. Oczywiście nie możemy za dużo bodźców przekazać małemu szczeniakowi, należy to robić etapami.


Pierwsze poważne testy, które mogą być przeprowadzane na psie np. ratowniczym, to są tzw. testy mentalne. Mogą się one odbyć jak pies skończy 12 miesięcy. Wcześniej nie powinny być robione, ponieważ byłoby to zbyt stresujące dla psa. Są to metody norweskie, w Polsce pomagał je wdrażać Szwed Larsen Berger. Enzo (pies ratowniczki - PAP Life)) był niedawno w Gdańsku na takich testach. Pies jest sprawdzany, do czego ma predyspozycje. Mamy w Polsce przypadki wyszkolenia i certyfikowania do pracy psów ze schroniska czy nierasowych.


PAP Life: Co mogą ujawnić takie testy?


K.L.: Takie testy ujawniają cechy psa, do czego ma motywację, jak jest uwarunkowany genetycznie np. że pies ma większe predyspozycje do kontaktu z dziećmi albo nie boi się hałasu, podczas gdy inny pies czegoś nie lubi. Dzięki takim testom wiemy, do czego wykorzystać możemy umiejętności danego psa.


Agata Bagdach: Testy dla psów ratowniczych są inne niż testy dla psów terapeutycznych i edukacyjnych. Pies Karoliny jest i jednym, i drugim. Pracuje jako ratownik i jako pies terapeutyczny. Natomiast większość psów nie ma takich umiejętności.


PAP Life: W książce Camerona "Był sobie szczeniak Ellie" pies zostaje przykryty podkoszulką i sprawdzony, jak szybko się wyplącze... Prawdziwy jest taki test?


A.B.: To, czego na początku Ellie doświadczyła - to są testy dla szczeniaczka. Jakie szczeniak ma postawy charakterologiczne. Gdy suczka spod T-shirta próbuje się wydostać, to sprawdza się dzięki temu, jak szczeniak jest uparty, zaciekły i skory do wysiłku psychicznego i fizycznego. Czy od razu będzie piszczał o wsparcie i spanikuje, czy jednak znajdzie sam wyjście. To już pokazuje, jaką ma siłę charakteru. Potem są kolejne testy, nauka, szkolenia, tworzenie relacji z właścicielem, bo to jest najbardziej istotne. Pieski do 2. roku życia nie są dojrzałe psychicznie.


PAP Life: Dla książkowej bohaterki ważna jest "praca" i to jest wręcz komenda do działania. Czy psy są z natury obowiązkowe?


A.B.: Psy z natury bardzo potrzebują pracować: czy jest to malutki york, najczęściej brany na kolanka, a wcale nie jest to pies na kolanka, tylko właśnie do pracy, do łapania szczurów i on potrzebuje bardzo dużo roboty, i to psychicznej, czy jest to bardzo duży pies. Bo nawet wielkie psy też miały swoją robotę i ważne jest to, żeby zrozumieć, że pies przez człowieka został przysposobiony do pracy. Teriery potrzebują dużo biegania, sprawdzania, szukania. Natomiast inny rodzaj psów będzie np. potrzebował stróżować.


PAP Life: Panią Karolinę chciałam zapytać o jakieś ciekawe wydarzenia z pracy psa ratownika?


K.L.: W ratownictwie sukces jest wtedy, kiedy przeszukaliśmy dany teren, sektor i tam nikogo nie ma. Sprawdziliśmy precyzyjnie, jest to nagrane na GPS-ie, teren został sprawdzony - to już jest sukces. Gdy mamy do przeszukania obszar 100 ha, to ten teren jest dzielony na mniejsze odcinki i te trudniejsze tereny są przekazane do przeszukania zespołowi ratowniczemu z psem, w którym jest przynajmniej nawigator, przewodnik plus pies. To jest minimum, które rusza w teren. Nawigator pracuje z GPS-em, a przewodnik współpracuje z psem. Do przeszukania terenu wysyłamy też odpowiednio przeszkolonych ludzi w systemie, tzw. szybkiej trójki. Wówczas idzie nawigator z GPS-em i po bokach ma dwóch ludzi. Oni przeszukują łatwiejsze sektory, bez psa. Trudniejszy teren dajemy psom, a łatwiejszy ludziom. Pies jest w stanie dużo szybciej i precyzyjniej zweryfikować teren niż człowiek.


PAP Life: Czy pies do szukania w gruzach jest inaczej szkolony, a pies do poszukiwań w odkrytym terenie, inaczej?


K.L.: Przeważnie najpierw szkolimy zespoły ratownicze do pracy w terenie, a potem dopiero na gruzowisku. Gdy przewodnik wie, że chce mieć psa wyszkolonego na gruzy, to od małego go przyzwyczaja do różnych podłoży. Ćwiczy z nim dźwięki, łapy, przeskoki, ciemność - bo pies musi umieć poruszać się w ciemnych pomieszczeniach, umieć wejść w dziurę, jaskinię. Szkolenie dopiero po jakimś czasie nam powie, czy pies da radę podejść do egzaminu. Państwowa Straż Pożarna certyfikuje psy do terenu i na gruzy. I tu są dwa etapy. Pierwszy etap, 0, gdzie sprawdzamy, czy pies w ogóle sobie poradzi, a jeżeli pies zda, to po pół roku od zdania "zerówki" musi podejść do egzaminu 1. (Teren 1). I potem jest podobnie: poziom 0 gruzy i 1 gruzy. Certyfikat jest wydawany na rok. Po roku jest tzw. recertyfikacja, czyli weryfikacja psa. To odbywa się każdego roku. Pies musi być utrzymywany cały czas w kondycji i w umiejętnościach.


Jeżeli chodzi o gruzy, tam jest trochę inaczej, ponieważ na egzaminie są trzy próby pracy za dnia i w nocy. Jeżeli pies zda egzamin, to w zależności od liczby znalezionych osób, ma tę certyfikację na 18 bądź na 24 miesiące. Lepszy, mocniejszy pies będzie miał na dłużej.


PAP Life: A czy pies poszukujący w gruzach pobiegnie za kotem, który z nagła skądś wyskoczy?


K.L.: W trakcie pracy? Nie! Psy są szkolone, żeby się nie rozpraszały.


PAP Life: Jak pies rozróżnia, czy jest w pracy, czy nie? Są specjalne komendy?


A.B. Tak. Są komendy, na początek i na koniec pracy, oraz - co stosujemy (w ratownictwie pewnie też) - tzw. ubrania. W niektórych wypadkach są szelki, obroża czy smycz, bandanka - to samo ubranie i ta sama komenda na początek i na koniec i wtedy pies wie, kiedy wyszedł z pracy i może się zachowywać swobodnie.


PAP Life: Jak brzmi ta komenda?


A.B.: W przypadku psa do terapii to jest "terapia", a na koniec zajęć "koniec". Są też komendy na szkolenia, jak miałam szkolenie OBI, to miałam komendę: "Obi, obi, obi" i wtedy mój pies, Gia, nie miała ubrania, tylko dostawała komendę "Kółko". To była informacja bardzo znacząca, że teraz będziemy sportowo ćwiczyć. A ratownicy mają inaczej.


K.L.: Moj pies Enzo ma informację w zależności od tego, co robimy. Jeżeli idziemy do terapii, to jest komenda "terapia", a jeżeli chodzi o ratownictwo to jest: "praca". Zauważyłam przy pracy ze swoim psem, że im bardziej pies jest doświadczony, tym mniej potrzebuje potem informacji "ubraniowej". Wyobraźmy sobie, że teraz dostaje telefon, że trzeba stawić się na poszukiwania, bo zgubiło się dziecko, ogłoszono poszukiwania kategorii pierwszej, najważniejsze, przewodnik zbierając się w pędzie na akcję może zapomnieć o szelkach, do których jest przyczepiony dzwonek. A mimo to psy jak Enzo będą wiedziały, do jakiej pracy idą i czego się od nich oczekuje. Oczywiście po zakończonej pracy informujemy o tym psa wyuczoną komendą u mnie jest informacja: "koniec" i potem "wolny pies".


Z ratowniczką Karoliną Labes oraz dogoterapeutką Agatą Bagdach rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life)


autorka: Dorota Kieras


edytor: Jan Bratkowski


dki/ jbr/


Załączniki
GDAŃSK PLAŻA STRZEŻONA RATOWNIK
Gdańsk, 23.06.2018. Ratownik i certyfikowany pies ratownik Diver na strzeżonej części plaży Gdańsk-Brzeźno, 23 bm. (mr) PAP/Dominik Kulaszewicz

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.