PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


12.10.2018, 13:13  Rozmaitości  Kultura i rozrywka  Wywiad
wstecz

Antek Sojka: chcę wywołać w słuchających uczucie błogości (wywiad)


Syn Stanisława Sojki, Antek, całe życie był blisko muzyki. Wybrał zawód realizatora dźwięku, jednak w wieku 34 lat odważył się wyjść z cienia innych artystów - wydał album "Pod niebem" wypełniony melodyjnymi, kojącymi kompozycjami.

PAP Life: Rozmawiam z młodym Sojką. Ale którym?


Antek Sojka: Z Antkiem, lat 34 (śmiech). Mam jednego brata, który jest starszy ode mnie o trzy lata i dwóch braci bliźniaków, którzy są ode mnie młodsi o osiem lat. Dwóch braci jest perkusistami, jeden jest grafikiem i zajmuje się robieniem animacji.


PAP Life: A ty jaki znalazłeś pomysł na życie?


A.S.: Skończyłem reżyserię dźwięku na Akademii Muzycznej w Katowicach. Moim pierwszym zawodem jest realizacja nagrań, koncertów i ogólnie dźwięku. Jeździłem na koncerty z ojcem, odkąd skończyłem liceum. Teraz pracuję dla różnych artystów. Nie od razu wiedziałem, co chcę w życiu robić. Nie zdecydowałem się na studia zaraz po maturze. Przez chwilę groziło mi, że wyląduje w wojsku, ale uratowały mnie stare kontuzje piłkarskie (śmiech).


PAP Life: W notce, jaka znajduje się wewnątrz płyty, wspominasz, że w liceum napisałeś o sobie takie zdanie: "ziarnko, choć w jednej ziemi zasiane, na innej wyrosło". Co kryje się za tymi słowami?


A.S.: To zdanie niesie dużo informacji i odniesień. Urodziłem się w Warszawie i początkowo mieszkałem na Saskiej Kępie. Później mama wyprowadziła się z moimi braćmi na wieś, na Warmię. Teraz znów mieszkam w Warszawie. Marzę jednak o domu w jakimś cichym miejscu, blisko przyrody. Z żoną uwielbiamy robić spontaniczne wypady za miasto.


PAP Life: Twój album, tak jak jedna z umieszczonych na nim piosenek, nosi tytuł "Po niebie". Co miałeś na myśli?


A.S.: Po niebie, czyli to, co następuje po chwili błogostanu, który osiągnęliśmy np. po zjedzeniu pysznego deseru (uśmiech).


PAP Life: W niektórych piosenkach śpiewasz bez tekstu. Czy na co dzień lubisz sobie coś nucić pod nosem?


A.S.: Cały czas sobie podśpiewuję (śmiech).


PAP Life: Jak określiłbyś muzyczny charakter swojej płyty i jakie emocje chciałbyś, żeby niosła?


A.S. Zawsze miałem problem z określeniem stylu muzycznego, w którym tworzę. Fascynuje mnie w muzyce melodia, którą zawsze chcę osadzić w przestrzeniach i harmoniach. Zależy mi na pięknie, chciałbym wywołać w słuchających uczucie jakiejś błogości, nasycenia czymś ładnym i kompletnym dźwiękowo. No i oczywiście chcę, by moja muzyka niosła opowieść zarówno o miłości, jak i rozterkach trzydziestolatka (śmiech).


PAP Life: Czy tworzenie tej płyty było dla ciebie doświadczeniem terapeutycznym?


A.S. Tworzenie muzyki było tym, co kocham robić, spełnieniem, realizowaniem pasji, robieniem tego, co chcę. Teksty zawsze są rzeką, którą mogę "spławiać" nie tylko to, co mnie raduje i unosi, ale także to, co mnie boli i uwiera. I w tym obszarze można to chyba nazwać terapią.


PAP Life: Czy konsultowałeś się z tatą podczas pracy nad albumem?


A.S.: Ojciec usłyszał całą tę płytę stosunkowo niedawno. Puściłem mu ją jakiś czas temu, bo inni pytali mnie, jakie jest jego zdanie na temat tego, co zrobiłem. Wcześniej znał tylko jakiś mały wycinek. Ojciec powiedział w zwięzłych słowach, że mu się podoba. Nie usłyszałem od niego nic negatywnego. On nie jest typem człowieka, który by na ten temat robił dłuższe wywody.


PAP Life: Czy czułeś na sobie dodatkową presją, związaną z tym, że jesteś synem Stanisława Sojki i ludzie będą mieli względem ciebie większe oczekiwania?


A.S.: Nie. Myślę, że już dawno temu oswoiłem się z byciem synem Sojki. Nie czuję już takiej wielkiej presji. Ludzie czasem mnie pytają, czy nie boję się porównań. Ale, co ciekawe, takie porównania zdarzają się bardzo rzadko.


PAP Life: Wolisz pracować dla innych artystów, czy samemu być na pierwszym planie?


A.S.: Nie umiem jednoznacznie tego określić. Kocham obydwie strony sali koncertowej (śmiech).


Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


ag/ jbr/



Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.